HOME  |  horoskopy   |  uroda  | zdrowie  |  modadom  |  DIY kosmetyki  | intrygująca kuchnia

 

       

 

                  VirtuEla >  Zdrowie >  Detralex


 

 

Lek do dupy
Tygodnik "NIE" Numer: 17/2010
Autor: ANDRZEJ ROZENEK
Strona: 11

 

Lek jest niezarejestrowany. Nie wolno go w Polsce produkować. Nie wolno importować. Eksperci uważają, że nie ma właściwości leczniczych, posiada za to niepożądane składniki - zanieczyszczenia.

Mimo to lek jest dostępny we wszystkich aptekach, przepisują go lekarze, a pacjenci łykają. Jak to się dzieje?

 

 

Detralex to lek na żylaki odbytu. 31 grudnia 2008 r. wygasło pozwolenie na produkowanie go w Polsce. 31 grudnia 2009 r. wygasło pozwolenie na import. Mimo to lekarze wciąż przepisują detralex, a apteki lek sprzedają. Wszystko wskazuje na to, że będzie się tak działo do 2012 r., gdy skończy się ważność partii specyfiku sprowadzonej do Polski przed grudniem 2009 r. O wyczerpaniu zapasów raczej nie ma co mówić, bo producent leku - francuski koncern Servier zadbał o to, żeby magazyny hurtowni farmaceutyków były pełne.

Prawo

Urzędnicy decydują, co jest lekiem, a co nim nie jest. Za rejestrację leków odpowiada Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (w skrócie na potrzeby artykułu nazwiemy go Urzędem Biobójczym - UB). Nadzór nad rynkiem leków w Polsce, czyli nad handlem nimi, prowadzi Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF). Obydwie instytucje podlegają bezpośrednio ministrowi zdrowia (MZ). Nad naszym resortem od zdrowotności jest jeszcze prawo unijne. W Unii Europejskiej obowiązuje urzędowy wykaz norm, jakie powinny spełniać produkty lecznicze - Farmakopea Europejska. Wydaje się, iż wiadomo, kto za co odpowiada oraz kto w razie wątpliwości ma decydujące zdanie.

Fakty

Grudzień 2008. Minister zdrowia po zbadaniu dokumentacji produktu detralex wydaje decyzję o odmowie rejestracji go w Polsce. Od 31 grudnia 2008 r. lek nie może być produkowany w Polsce. Marzec 2009. Leszek Borkowski, prezes UB, zostaje w tajemniczych okolicznościach odwołany ze stanowiska. "Dziennik" pisze: Mógł stracić stanowisko, bo nie zarejestrował leku firmy Sewier. Chodzi o detralex. Zdaniem "Dziennika" za odwołaniem Borkowskiego stało PSL. Gazeta ujawniła wystąpienie wiceministra gospodarki (ministrem jest wicepremier Waldemar Pawlak, lider PSL) do resortu zdrowia żądające wyjaśnienia sprawy detraleksu. Według dziennikarzy, ABW wszczęła postępowanie mające wyjaśnić, czy francuski koncern farmaceutyczny nie sponsorował polskich ludowców. Do dziś nie wiadomo, co agencja ustaliła. Marzec 2009. Główny Inspektorat Farmaceutyczny na wniosek firmy Servier całą powagą urzędu oświadczył, że detralex jest dobrym lekiem oraz że nie wydał decyzji o wycofaniu go ze sprzedaży ani nie zakazuje obrotu nim. Sierpień 2009. Na wniosek producenta leku, firmy Servier, Ministerstwo Zdrowia powołało międzynarodowy zespół ekspertów do zbadania prawidłowości procedury rejestracji detraleksu w Polsce. Zespół stwierdził, że decyzja o odmowie rejestracji była prawidłowa. Grudzień 2009. Wygasło pozwolenie na import detraleksu. Od 31 grudnia 2009 r. nie wolno go importować do Polski. Koncern Servier zadbał jednak o to, aby w magazynach leku było pod dostatkiem. Rok 2010. Detralex jest dostępny w każdej aptece.

Lek

Kluczowe wydaje się pytanie, czy detralex leczy, czy szkodzi. Najpierw oddajmy głos producentowi, oto jego oficjalne oświadczenie: W związku z rozpowszechnianymi ostatnio nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi leku Detralex?, firma Servier oświadcza, że Detralex? jest lekiem skutecznym i bezpiecznym. * Detralex? jest stosowany w Polsce od 1992 roku w leczeniu pacjentów z przewlekłą chorobą żylną i chorobą hemoroidalną. * Detralex? jest zarejestrowany w 109 krajach i ma taki sam skład na całym świecie. * Detralex? jest stosowany przez 2 miliony pacjentów każdego miesiąca. Unikatowy skład leku Detralex? przekłada się na jego skuteczność, dzięki której Detralex? jest lekiem rekomendowanym w wytycznych polskich, europejskich i amerykańskich. * Wysoka jakość leku Detralex?, który powstał w laboratoriach Sewier została udokumentowana w wielu badaniach klinicznych, które wykazały wysoką skuteczności bezpieczeństwo leku. Detralex? jest dostępny w aptekach zgodnie z obowiązującym prawem, to lek spełniający kryteria czystości, bezpieczny i może być kupowany na podstawie ważnej recepty lekarskiej na dotychczasowych zasadach. A teraz urzędnicy: Francuska firma Sewier nie zharmonizowała (proces powtórnej rejestracji leku w związku z przepisami unijnymi - przyp. A. R.) w Polsce trzech leków. Wśród nich jest też produkt, który w kraju producenta został skreślony w 2005 roku z listy leków jako nieskuteczny. (...)

Mimo wielokrotnych spotkań z producentem, informacje, które uzyskał Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, nie pozwalały na harmonizację. W leku znalazło się 7 substancji chemicznych, pochodnych hesperydyny, wobec których nie posiadamy wiedzy, czy są one obojętne czy szkodliwe dla zdrowia, czy mają działanie lecznicze - Marek Twardowski, wiceminister zdrowia ("Rynek Zdrowia" z 19 marca 2009 r.). Firma Sewier produkuje lek bardziej zanieczyszczony niż przewiduje to Farmakopea Europejska. (...) Firma Sewier nie wykazała w oparciu o dostępne badania kliniczne skuteczności stosowania produktu Detralex w leczeniu niewydolności żylnej i zaostrzaniu choroby żylaków odbytu. (...) Produkt leczniczy Detralexjest w Polsce wydawany na receptę dla inwalidów wojennych, co z jednej strony obciąża finansowo budżet Państwa, a z drugiej strony stanowi jedno z bardziej istotnych źródeł dochodów Firmy. (...) W wielu krajach produkt leczniczy Detralex występuje jako suplement diety i jest sprzedawany w sklepie obok pieczywa, kartofli i kiełbasy (USA, Niemcy, Włochy itd.) - Leszek Borkowski, prezes UB, w piśmie z 5 lutego 2009 r. do minister zdrowia Ewy Kopacz. Na kluczowe pytanie jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Producent twierdzi, że ma zajebisty lek; urzędnicy uważają, że to bubel.

Kasa

Prezes Borkowski w swoim piśmie wtrącił kwestię wypisywania leku na receptę dla inwalidów wojennych. To istotne. Inwalidzi dostają ten lek za darmo, a płaci NFZ. Mimo iż inwalidów wojennych w Polsce nie przybywa, wydatki na detralex z kieszeni NFZ, czyli podatników, nie spadają i są znaczące. Czyżby coraz mniej starców miało coraz więcej hemoroidów? Corocznie ubezpieczalnia dopłaca do tego jednego medykamentu ok. 15 min zł. Istnieją cztery zamienniki detraleksu, produkowane przez dwie firmy francuskie, jedną polską i jedną grecką. Jednak żaden z tych leków nie jest przepisywany na receptę dla inwalidów wojennych. Jaki interes mają lekarze w przepisywaniu akurat tego, a nie innego medykamentu? Kierują się oczywiście dobrem pacjenta, wybierając lek najtańszy (w tym przypadku darmowy) i być może najskuteczniejszy. Ale czy tylko?

Prawo raz jeszcze

Niezależnie od tego, czy detralex jest dobry, czy nie, w poważnym państwie decyzje ministra powinny być respektowane. Art. 122 prawa farmaceutycznego mówi: W razie stwierdzenia, że produkt leczniczy nie odpowiada ustalonym wymaganiom jakościowym, Główny Inspektor Farmaceutyczny podejmuje decyzje o zakazie wprowadzenia lub o wycofaniu z obrotu produktu. Dwie decyzje Ministerstwa Zdrowia mówią o tym, że detralex nie tylko nie odpowiada ustalonym wymaganiom jakościowym, ale że w ogóle nie może być zarejestrowany ani importowany. Główny Inspektorat Farmaceutyczny podległy resortowi zdrowia zdaje się tego nie dostrzegać.

Wnioski

Są dwie możliwości. Pierwsza: Potężny koncern farmaceutyczny ma ogromne wpływy na niektórych urzędników i polityków, jest w stanie odwołać prezesa urzędu centralnego i tak lawirować między przepisami, żeby mimo braku rejestracji legalnie sprzedawać zakazany lek. Czyli kpić sobie z polskiego prawa i państwa. Druga: Kilku urzędników państwowych, jedna minister, przy wsparciu międzynarodowych ekspertów uwzięli się, żeby wykończyć jeden lek konkretnej firmy. Dybią też na obolałe od żylaków odbyty wojennych weteranów, ale te się jakoś bronią. Niezależnie od tego, która z tych możliwości zachodzi, nie można sprawy detraleksu zostawić bez rozstrzygnięcia, bo to tylko przykład gry z koncernami o zdrowie i pieniądze.

Foto popis| Servier a sprawa iwabradyny W 2007 r. "Dziennik" ujawnił aferę z wpisaniem iwabradyny na listę leków refundowanych. Korzystną dla koncernu farmaceutycznego Servier decyzję podjął wiceminister zdrowia Bolesław Piecha na dwa dni przed ustąpieniem rządu Jarosława Kaczyńskiego. Stało się jak ustalili dziennikarze, pod wpływem konsultacji z przedstawicielami firmy produkującej lek.

 

 

 

 

<<< śmiertelnie niebezpieczne leki bez recepty  ...

 
aa <<< Uśmiercające tampony czyli Toxic Shock Syndrome (TSS) ...
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

    

 

 

 



 

 Niebezpieczne
 
 
Frytki
Kolorowe napoje gazowane
Gotowe "obiado-kolacje"

Bisphenol a zdrowie dziecka

Soja, sprzeczne opinie
 


 

 

 

Typowo kobiece

 
Endometrioza
Terapia hormonalna a menopauza
Modna choroba, anoreksja
8 mitów nt. odchudzania
Preparaty odchudzające
Uśmiercające tampony
Gruczolak przysadki mózgowej


 
Profilaktyka
 
 
Mammotom prawdę ci powie
Samokontrola piersi
Eliksiry młodości
Porady pra-babuni
 

 


   


 

 Groźne leki

 
Detralex
Smiertelne leki bez recepty

 

 

 

Inne
 
 
Sex dobry na wszystko
Operacje intymne
Cud Terapii Gersona
Metoda na kaca
Dezodoranty mogą szkodzić
Sałata na dobranoc
Bezbolesne znieczulenia u dentysty
 
VirtuEla

Kontakt
Reklama


 


 

 



Copyright All rights reserved.
EncykopediaNowoczesnejKobiety VirtuEla1993-2013 
Copyright | Kontakt