VirtuEla >  Anegdoty

 

Wszystkie zabawne historyjki znajdujące się na tej stronie zostały przesłane przez osoby odwiedzające VirtuElę.

                               


 

Radio ZET
W ostatnich dniach światem dobrego humoru wstrząsnęła krótka, ale jakże treściwa wypowiedź pewnej kobiety na antenie jednej z polskich rozgłośni radiowych. Otóż rozgrywany był konkurs, w którym nagrodą główną był zestaw mebli kuchennych. Do wylosowanego mężczyzny dzwoni redaktor, przedstawia się i zadaje pytanie: "Proszę powiedzieć nam (jest pan na fonii), jakie dwie najintymniejsze rzeczy robił pan tego ranka? Jeżeli pan odpowie, zestaw mebli wędruje do pana". Mężczyzna po chwili zawahania odpowiada, że kochał się z żoną. Kolejne pytanie dotyczy miejsca tego zdarzenia. Oczywiście odpowiada bez namysłu: "w kuchni". Na to redaktor pogratulował odwagi i mówi, że do wygranej brakuje mu jeszcze potwierdzenia od żony. W tym celu telefonują do żony na komórkę: "Dzień dobry pani! Wcześniej rozmawiałem z pani mężem i zapytałem go, jakie dwie najintymniejsze rzeczy robił tego ranka. Jeżeli potwierdzi pani to, co powiedział mąż, to wygrali państwo zestaw mebli kuchennych! Proszę wiec powiedzieć nam, jakie dwie najintymniejsze rzeczy robiła pani tego ranka?". Żona trochę niepewna, nie chce nic powiedzieć Jednak po namowach męża mówi: "Kochałam się z mężem". Otrzymuje podziękowania za odpowiedź i jeszcze jedno pytanie: "Proszę nam jeszcze powiedzieć gdzie?" Zbulwersowana odpowiada: "O nie tego już nie powiem!" Jednak mąż gorączkowo prosi, aby powiedziała, bo zestaw mebli piechotą nie chodzi. Redaktor na to: "Jeżeli pani powie gdzie i będzie się zgadzało z tym, co powiedział mąż, to przypominam, ze wygrają państwo zestaw mebli kuchennych" Po chwili wahania kobieta odpowiada: "w pupę..." Oczywiście wszyscy nie mogli powstrzymać się od śmiechu, a małżeństwo mimo wszystko wygrało zestaw mebli kuchennych.

Nadesłał: KIWIAN


Od przeczkola do Opola
Prowadzący: z kim przyjechałeś?
Dziecko: z mamą i tatą
Prowadzący: a kto cię w domu ogląda?
Dziecko: babcia i piesek
Prowadzący: a jak ma piesek na imię?
Dziecko:Burek, ale tato mówi na niego jebany sierściuch

Nadesłał: jon-bi-jon


Klient pojechał zimową porą z 6-cio letnim synkiem do salonu Alfa Romeo po odbiór nowego samochodu. Po wyjechaniu z salonu synek zauważył stojącego na pustym parkingu niewielkiego bałwanka.
- Tato! pukniemy bałwanka? - z uśmiechem zapytał...
Tata widząc uśmiechnięta twarz swego dziecka docisnął pedał gazu i skierował się na bałwanka, już po chwili siedział zdziwiony w samochodzie w którym zadziałały wszystkie poduchy. Bałwanek okazał się być ulepiony na hydrancie. Samochód z rozwalonym przodem już na holu wrócił do salonu wśród owacji na stojąco pracowników.

Nadesłała: Ania z B.


Na konwersatorium z chemii fizycznej mała konwersacja:
Studentka: Przepraszam, czy mogę do toalety?
Prowadzący błagalnym głosem: Z nieba mi Pani spadła, a zmoczyłaby mi Pani przy okazji ściereczki do zmazywania tablicy?
Studentka: Tak.
Głosy z sali: Tylko wodą zmocz!
 

Nadesłała: Justik z Borownik


Do warsztatu wjeżdża laweta, a na niej rozbite Cinquecento - wyraźnie widać, że wpasowało się w drzewo. Z lawety wysiada kierowca i kobieta (kolor włosów raczej jasny). Zaczyna się rozmowa:
 - Co się stało?
 - To co widać. Samochód rozbity!!
 - A Pani nic się nie stało?
 - Nie.
 - A co się wydarzyło?
 - Samochód mi się zepsuł...
 - Chyba raczej go Pani rozbiła...
 - Nie, nie. Jechałam do koleżanki kiedy samochód się zepsuł, po prostu stanął. Więc zadzwoniłam do koleżanki. Ona przyjechała swoim fiatem Punto. Nic nie udało się zrobić, więc postanowiłysmy holować samochód do warsztatu. Jakoś sobie poradziłyśmy z tymi wkręcanymi hakami, plastikowymi osłonkami, dziwnymi karabińczykami przy lince holowniczej. No i kiedy hol już był zaczepiony WSIADŁYŚMY OBYDWIE DO FIATA PUNTO i ruszyłyśmy... (właściciel warsztatu z trudem zachowuje powagę)... no i na łuku moje Cinqecento nie skręciło tylko wyleciało z zakrętu i uderzyło w drzewo...
 

Nadesłała: Ania z B.


Przed świętami Bożego Narodzenia wybrałam się do miasta po zakupy.  Wszystko załatwiłam pozytywnie i kiedy zadowolona z siebie wracałam na dworzec PKP spotkało mnie coś strasznego. Było już ciemno i niezbyt dużo ludzi na ulicach.  Ogarnął mnie lekki niepokój, ponieważ poczułam za sobą szybkie kroki. Trochę nerwowo zaczęłam oglądać się za siebie, bo z tyłu podążał za mną mężczyzna. Kiedy ja przyśpieszałam on również. W końcu zaczęłam biec. A on za mną. Biegłam coraz szybciej, a on za mną. Wycieńczona pod ciężarem wypchanych toreb nie wiedziałam co robić. Nagle się zatrzymałam i mówię:
-Proszę pana ja nic nie mam oprócz tych paru toreb wypchanych owocami.
A on na to:
-Widzę, że idzie pani w kierunku dworca, nie mam ze sobą zegarka, więc pomyślałem, że spieszy się pani na ten sam pociąg co i ja.
Odetchnęłam, a mój napastnik pomógł mi nieść bagaże. Dziś jest moim mężem!

Wiesława z Podlaskiego
 


Jak zwykle po 23 - ciej wracałam z popołudniowej zmiany. Od przystanku do mojego bloku dzieliła mnie odleglość ciemnego parku, którego zawsze panicznie się bałam ze względu na okolicznych drobnych pijaczków, którzy często tam urzędowali. Tego wieczora odczułam jednak lekką ulgę, ponieważ wraz ze mną z autobusu wysiadł nieznany mi młodzieniec. Pewnym krokiem podążałam w jego ślady. W pewnym momencie straciłam go z oczu. Zaczęłam iść szybciej i tu ni stąd ni zowąd on mnie zaskoczył. Wynużył się zza krzaków i zażądał pieniędzy. Nie potrafiłam się opanować i zaczęłam krzyczeć. Na szczęście mój mąż wyszedł po mnie i w porę obezwładnił napastnika.

M.A.
 


Wszystko wydarzyło się kilka lat temu w Holandii. Wujek mojego męża jechał późnym wieczorem ze swoją żoną do domu. W pewnej chwili zauważyli na ulicy jakieś pudlo. Ciocia pomyślała, że to kuchenka mikrofalowa (tutaj ludzie często wystawiają na ulicę to, co nie jest im już potrzebne). Zatrzymali się więc i włożyli pudło do bagażnika. Po chwili zorientowali się, że jedzie za nimi radiowóz na sygnale. Ciotka, bardzo zirytowana pouczyła wujka, że na pewno znowu jechał za szybko. Zatrzymali się więc na rozkaz policji,  i wujek zapytał pana władzy czy przekroczył prędkość. Policjant odpowiedział: "Nie byliśmy w stanie tego sprawdzić, bo ukradliście nam radar!".

Katarzyna N.

 


Pracuję w dużym przedsiębiorstwie jako sekretarka. W tym miesiącu rozpoczął u nas pracę nowy menadżer. Już po pierwszym dniu miałam wyrobione o nim zdanie. Zaraz po pracy przypadkowo spotkałam koleżankę po czym zaczęłam jej opowiadać o naszym nowym "nabytku".
-Ten facet strasznie działa mi na nerwy, nie dość że jest nieuprzejmy to na dodatek zaczyna wszystko zmieniać. Już z samego rana zrobił nam zebranie i zapowiedział rygor.
Koleżanka popatrzyła na mnie znacząco po czym dodała:
-Wiem, wiem.... To mój nowy narzeczony, właśnie po niego przyjechałam!

Kryśka
 


Niedzielna, ale dzielna. Szedłem uliczką Żabią w Piasecznie. Także szła, ale z przeciwka, elegancka pani. Nagle odwróciła się i ruszyła pędem. Dopadła niebieskie cinquecento, które już się wycofało z chodnika, już było na środku ulicy... Zapomniała powiedzieć czegoś kierowcy - pomyślałem. Ale pani wbiwszy obcasy w asfalt, podparła tył auta. - Pomocy - wykrztusiła. Podparłem i ja. Zerknąłem na przednie siedzenie - było puste! - Zapomniałam o hamulcu - wyjaśniła, dysząc. Usiadłszy już za kierownicą, rzuciła: - Wie pan, ze mnie to taki niedzielny kierowca. - I odjechała z piskiem opon.

Mateusz Jastar
 


Tyle wstydu!!!!!!!
Właśnie włączyłam telewizor i zasiadłam do oglądania mojego ulubionego serialu, kiedy zadzwonił telefon. Mój 5-cio letni synek podniósł słuchawkę i na cały głos do mnie zawołał:
-Mamusiu babcia dzwoni, czy mam jej powiedzieć, że poszłaś po zakupy?!

M.R.
 


Moja ciocia chciała koniecznie wybrać się do swojego  wnuka, który mieszka w Kanadzie. Michał  dlugo sie nie namyslajac wyslal jej zaproszenie. Ciocia otrzymala wize, wykupila bilet i juz nastepnego dnia siedziala w samolocie  Warszawa - Toronto. Wszyscy bylismy przekonani, ze Michal wie o jej przylocie, wiec bylismy o nia spokojni. Niestety tak sie nie stalo. Ciocia chciala zrobic Michalowi niespodzianke i zawiadomila go o swoim przylocie dopiero z lotniska w Toronto. To rzeczywiscie byla dla niego niesamowita niespodzianka, poniewaz jego miasto znajdowalo sie w odleglosci okolo 400 kilometrow od Toronto. Zaskoczony Michal dlugo sie nie namyslajac kazal babci czekac na lotnisku. Ciotka co prawda spedzila troche czasu na poczekalni, ale nie dajac za wygrana postanowila jechac do wnuka autostopem. Z 2 walizami wyszla na autostrade i probowala zatrzymywac nadjezdzajace auta. W koncu jej sie udalo. Czarny wysportowany kierowca pomogl zapakowac ciotce walizki do bagaznika, a ja sama usadowil na siedzeniu obok po czym  ruszyli w droge.

Michal pojawil sie na lotnisku po niespelna 3 godzinach. Po babci nie bylo ani sladu. Na nic sie zdaly wolania przez mikrofon, coz bylo robic. Michal postanowil powiadomic policje. Po kilku godzinach  personel lotniska otrzymal informacje o odnalezionej zgubie.

Co wiec sie stalo? Kierowca zatrzymal sie po kilku minutach na autostradzie i z nozem w reku probowal okrasc moja ciotke. Ona przeciez nie mowi ani slowa po angielsku, jedyne co zrozumiala to "money", a przeciez skad starsza pani moglaby miec przy sobie jakies pieniadze. Stojacym w niedozwolonym miejcscu na autostradzie autem zainteresowal sie przypadkowo przejezdzajacy patrol. Policjant podszedl do auta w tym tez momencie ciotka zaczela glosno tlumaczyc w swoim jezyku co ja spotkalo. To tylko dobry los sprawil (bo inaczej tego nie mozna wytlumaczyc), ze ow policjant okazal sie rowniez Polakiem. Chetny podwiezienia autostopowiczki zostal natychmiast aresztowany, a ciotke cala i zdrowa Michal odnalazl na komendzie.

Zawrocka
 


Co robisz z towarem, który nie nadaje się do użytku? Większość z nas zwraca go do reklamacji, mało kto wyrzuca. Ale co zrobić z towarem, który został nabyty na czarnym rynku? Hmmmm... Z pewnością nie weźmiesz  przykładu z pewnej Amerykanki, która po nabyciu kokainy stwierdziła, ze produkt  nie nadaje sie do użycia. Długo się nie zastanawiając, zatrzymała pierwszy napotkany radiowóz, po czym złożyla oficerowi zażalenie. Oficer stwierdziwszy, że kobieta nie żartuje, a biały proszek jest rzeczywiście narkotykiem natychmiast wyjąl kajdanki i piękna blondynka została aresztowana.

Dyzurny U.S.A.
 


Czy warto chodzić do fryzjera, marnować czas i pieniądze? Weźcie za przykład moją znajomą, która sama rozjaśnia włosy za pomocą chloru. Włosy co prawda przypominają swym wyglądem suchy drapak, ale za to są białe jak śnieg.

Martyna z USA


Pewna Amerykanka, która regularnie grała w totolotka już  3 godziny przed losowaniem była pewna wygranej. Z tej tez okazji urządziła huczne przyjęcie dla z ostatniej chwili wszystkim swoim sąsiadom . Pewność wygranej  tlumaczyła swędzeniem lewej dłoni, która nigdy jej nie zawiodła. Losowanie potwierdzilo jej przypuszczenia, trafila sześć cyfr!

Nie miał natomiast tyle szczęścia inny gracz, pomimo, że pewną szóstkę miał w kieszeni. Zamiast sprawdzić wygraną sumę ten przez tydzień wydawał nie odebrane jeszcze pieniądze. W przeciągu 7 dni wydał na auta i huczne rozrywki z przyjaciółmi 700tys euro. Jakież było jego zdziwienie, kiedy przy odbiorze wyranej okazało się, że jest on jednym z pięciu szczęściarzy, którym udało się trafić szczęśliwe liczby. Nagroda do podziału! Tylko po 200tys. euro na głowę!

Iza Szczepanska IL.


Emigrację pamięta sie do końca życia. Nowi sąsiedzi, nowe środowisko, nowe zwyczaje, wszystko inne. Przed 10 laty kiedy tylko przylecieliśmy do naszego nowego kraju wynajęliśmy mieszkanie w dużym wieżowcu. Nie bylo tak źle, gdyby nie fakt, że co jakiś czas w sypialni mego syna przemakał sufit. Nie zdziwiłabym się gdyby to bylo ostatnie piętro. Nie. Mieszkaliśmy na 3 piętrze, a budynek miał ich aż 10.  Zaczęło mnie to trochę niepokoić, więc zawiadomiłam dozorcę budynku. Ten postanowił sprawdzić co się dzieje, oczywiście pierwsze kroki skierował do sąsiada mieszkającego nad nami. Jak się okazało nasi "egzotyczni" sąsiedzi z Indii zaprojektowali sobie ogród z roślinkami ze swojego kraju. Za każdym razem kiedy go podlewali woda przedostawała się do nas.

Maria z Montrealu
 


Najgłupsze pytanie jakie przeczytałam w jednym z czasopism, skierowane do seksuologa brzmiało:
"Mam 16 lat. Spotykam sie z chłopakiem w miom wieku. Czy można zajść w ciążę przez pocałunek?"
Tu nie jest potrzebny seksuolog.

Justyna Zielinska

 


Pewna Pani, przebywając w Japonii jako gość znanej firmy, zafascynowała się folklorem tego kraju. Podczas pobytu w restauracji spodobał się jej egzotyczny ornament wyrysowany na okładce, w której podano menu. Przerysowała sobie japońskie znaczki na serwetkę, a po powrocie do kraju odtworzyła je na przodzie własnoręcznie wykonanego swetra. Często go zakładała, ponieważ japoński wzór wzbudzał ogólne  zainteresowanie. Gdy do Polski przyjechali z rewizytą Japończycy, nie omieszkała ubrać się w swój ulubiony sweter. Spodziewała się życzliwych uśmiechów. Tymczasem Japończycy byli wyraźnie zaskoczeni. Okazało się, że to co owa Pani wzięła za za nic nie znaczący ornament, było napisem oznaczającym "smacznie i tanio":-))))))

Adam P. Walbrzych                       


Pewnego letniego dnia wybrałem się na wycieczkę do Lipiec Reymontowskich. W czasie poszukiwania muzem Wł. Reymonta poczułem pragnienie i wstąpiłem do pobliskiego sklepiku. Postanowilem kupić sok w kartonie. Zwróciłem się do sprzedawczyni:
- Poproszę sok pomarańczowy.
- Który?
- Ten co stoi na półce.
- To nie sok, to dżus (juice) - odparła poważnie sprzedawczyni.

Artur L. z Warszawy
 


 

 

Propozycje nagrań na automatycznej sekretarce.

Cześć. Mówi John. Właśnie zastrzeliłem wszystkich, ktśrzy mi się dotychczas nagrali. Teraz biorę parę prochów na uspokojenie, umyje się i idę spać. Jak wstanę znowu odsłucham sekretarkę...


Tu aparat zgłoszeniowy posterunku przy Sienkiewicza. Masz prawo zachować milczenie. Od tej pory wszystko co powiesz, zostanie nagrane i może być użyte przeciwko tobie.


Cześć Mamo. Znowu mnie nie ma. Nie uważasz, że mogłabyś mi kupić telefon komórkowy? Niedługo mam urodziny. Na razie zostaw wiadomość.


Dzień dobry. Tu niebo. Mówi Pan Bóg. 
Zostaw swoje nazwisko, numer telefonu i prośbę. Odpowiadam na wszystkie prośby. Ale czasem odpowiedz brzmi - NIE!!!


Witamy w serialu "Sekretarka Automatyczna".
W dzisiejszym odcinku:
Jan postanawia nie odbierać telefonów.
W związku z tym, prosi wszystkich, którzy dzwonią, by zostawili nagraną wiadomość. Wie, że do jego prośby zastosują się znajomi, wszyscy - prócz Baśki i Jarka. Sponsorem serialu jest TP S.A.


Tu rezydencja Kowalskich. Połączyłeś się akurat w trakcie naszej kolejnej kłotni. Zostaw wiadomość na taśmie, a oddzwoni to z nas, które się tym razem nie wyprowadzi do matki.


Cześć. Automat zgłoszeniowy Jana jest zepsuty. Mówi jego lodówka. Po usłyszeniu sygnału zostaw wiadomość, kiedy tylko ją tylko spiszę, przyczepię sobie magnesem na drzwiach.


Cześć. Mówi Jan. Prawdopodobnie jestem w domu ale unikam rozmowy z kimś, kogo nie lubię. Zostaw wiadomość - jeśli nie oddzwonię, to znaczy, że mowa była o tobie.

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

 Tips&Tricks
 
 
Sekrety Gwiazd
Sekrety Modelek
Sekrety Wizażystów
Video krok po kroku
Perfekcyjne dłonie
Zgrabne nogi



 


 

 

 

Top 05

 
Najseksowniejsze zapachy dla NIEJ
Najseksowniejsze zapachy dla NIEGO
Bezużyteczne kosmetyki
Romantycznych zapachów dla Panny Młodej




 
Inne
 
 
Fryzjerzy celebrytów
Historia włosa
Fakty i mity o kosmetykach
Kiedy wyrzucić kosmetyk?
Techniki nakładania podkładu
Pędzle do makijażu
Twarz pod okiem experta
Czekoladowa maseczka

 

 


   


 

 4 pory roku

 
Pani Wiosna
Pani Lato
Pani Jesie
ń
Pani Zima

 

 

 

Produkty Roku
 
 
Najlepsze tusze do rzęs
Najlepsze podkłady
Najlepsze pomadki do ust
Najlepsze eyelinery
 
VirtuEla

Kontakt
Reklama


 


 

 



Copyright All rights reserved.
EncykopediaNowoczesnejKobiety VirtuEla1993-2013 
Copyright | Kontakt